Sasso: kardigan zamiast marynarki
Kiedy potrzebujesz wyglądać na ogarniętą w pięć minut, sięgasz po marynarkę. Ona robi swoje: prostuje sylwetkę, dodaje powagi, sprawia, że wyglądasz, jakbyś miała plan na ten dzień. Problem w tym, że marynarka też usztywnia w ramionach, dociska pod pachami, a po ósmej godzinie chodzenia w niej marzysz, żeby ją zdjąć.
Elegancki kardigan Sasso ma dać ten sam efekt — ale bez tych niewygodnych minusów. Zaprojektowany tak, żeby pełnił funkcję marynarki, ale działał jak dzianina: bez sztywności, bez uciskania, bez konieczności zdejmowania po powrocie do biurka.

Cztery włókna, jedno zadanie
Nie chciałyśmy zwykłej wełny, która mięknie dopiero po trzecim praniu. 35% składu to wełna jagnięca — z pierwszego strzyżenia młodych owiec, kiedy włókno jest najdelikatniejsze, do tego 20% kaszmiru, żeby dodać tej charakterystycznej, ciężkiej miękkości, której samej wełnie brakuje. 30% wiskozy odpowiada z kolei za to, że kardigan się nie usztywnia, tylko swobodnie opada na ciele — dokładnie tam, gdzie marynarka byłaby już za sztywna. No a 15% nylonu pilnuje, by zachował formę.
Jeden rozmiar
Na drobniejszej sylwetce Sasso opada szeroko, dając miękką, luźną linię — jak marynarka o rozmiar za duża, ale w wersji, która ma tak wyglądać. Na pełniejszej sylwetce układa się bliżej ciała, rysując prostą, uporządkowaną linię, która wydłuża, zamiast dodawać objętości — dokładnie to, czego oczekujesz po dobrze skrojonej marynarce. Dwa zupełnie różne, ale jednakowo eleganckie efekty.
Trzy rzeczy, które warto wiedzieć
Ta sama „zebrana" sylwetka, ale w miękkiej formie.
Nosisz solo albo pod dłuższą kurtką, bez efektu wystającej warstwy.
35% wełna jagnięca z pierwszego strzyżenia, 20% kaszmir, 30% wiskoza, 15% nylon. Każdy procent ma swoje zadanie: miękkość, ciężar, swobodny spływ i trwałość formy.
„Efekt marynarki, ale bez krępowania ruchów."
Poznaj kardigan Sasso
Dostępny w dwóch kolorach — kremowym i czekoladowym.
Zobacz w kolorze kremowymZobacz w kolorze czekoladowym